Sprawa zaczęła się od zatrzymania prowadzącej samochód na jeden z dróg Teksasu. Kobieta korzystała z pasa przeznaczonego dla pojazdów wiozących więcej niż jedną osobę. W USA to jedna z form rozładowywania korków i uprzywilejowania transportu zbiorowego oraz car-sharingu. Jeśli w samochodzie jest więcej osób niż 1, można skorzystać z dodatkowego pasa ruchu oznaczonego skrótem HOV - High-occupancy vehicle lane. Można je porównać do naszych buspasów, choć mają rozszerzony zakres uprawnionych do korzystania.
Kto może korzystać w USA ze specjalnych pasów w ruchu HOV?
- prywatne samochody z minimum dwoma osobami w środku (w tym kierowca)
- ekologiczne samochody, pojazdy elektryczne i hybrydowe (mogą mieć tylko kierowcę)
- motocykle (w Ontario jednak jedynie gdy przewożą 2 osoby, w tym kierowcę)
- autobusy przewożące powyżej 16 osób (wliczając kierowcę)
- samochody służb publicznych jadące do wezwań
- rowery
W stanie Ontario może z nich korzystać także policja. Tymczasem bohaterka tej historii postanowiła rozszerzyć te uprawnienia także na siebie i swoje nienarodzone dziecko. Sprawa jednak wcale nie jest tak absurdalna jak mogłoby się wydawać. Prawo dotyczące HOV przewiduje, że pasażerowie samochodu powinni być „narodzeni” i kobiety w ciąży liczą się jako pojedyncza osoba w samochodzie. Jednak w świetle ostatniej decyzji Sądu Najwyższego USA, płód powyżej szóstego tygodnia powinno się już traktować jako osobę, a w stanie Texas od razu po ogłoszeniu werdyktu uchylającego precedens sprawy Roe vs Wade praktycznie od razu wprowadzono zakaz aborcji.
Dlatego właśnie kierująca samochodem zdecydowała się iść do sądu i udowodnić policji, że dziecko w jej brzuchu powinno być traktowane jak osoba i doliczone do ilości osób w pojeździe. Policjant mandat wypisał, ale bohaterka tej historii już złożyła sprawę do sądu. Szykuje się interesująca rozprawa.