O tym, że w planach jest powstanie filmowego projektu o zespole The Beatles wiadomo było już od ponad roku. Po raz pierwszy na początku 2024 Sam Mendes - reżyser m.in. nagrodzonego Oscarem American Beauty, który stanie za jego kamerą potwierdził, że na 2027 rok planowane są premiery aż czterech filmów, a każdy miałby być skupiony na innym muzyku grupy.
Od tamtego czasu w przestrzeni publicznej wciąż trwała dyskusja na temat tego, którzy aktorzy mieliby wcielić się w słynną "czwórkę z Liverpoolu". Ostatecznie dopiero na początku kwietnia b.r. obecny na wydarzeniu filmowym CinemaCon Mendes ogłosił, że w role Paula McCartneya, Johna Lennona, Ringo Starra i George'a Harrisona wcielą się odpowiednio Paul Mescal, Harris Dickinson, Barry Keoghan oraz Joseph Quinn. Aktorzy również pojawili się na konwencie, a kolejno do sieci trafiły pierwsze oficjalne zdjęcia obsady. Na ten moment stało się już także jasne, że prace na planie tego wyjątkowego, ambitnego projektu filmowego ruszą jeszcze w tym roku, ma on mieć premierę jednak dopiero w 2028.
Przyrodnia siostra Johna Lennona nie zadowolona z wyboru aktora, który wcieli się w muzyka
Ogłoszenie, choć dla tych którzy i które śledzili temat, raczej nie było zaskoczeniem, to i tak wzbudziło duży rozgłos na świecie. Głosy, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, były i wciąż są podzielone. W przestrzeni publicznej nie brak tych, którzy uważają, że twórcy produkcji wybrali najbardziej obiecujących współczesnych aktorów, jak i tych, którzy są zdania, że Ci absolutnie nie przypominają Beatlesów.
W tym drugim gronie jest niejaka Julia Baird, wyraz czemu dała w rozmowie z "The Telegraph". Przyrodnia siostra Johna Lennona stwierdziła w niej, że w postać artysty powinna wcielić się jedynie osoba, która potrafi posługiwać się dialektem 'Scouse', typowym dla mieszkańców Liverpoolu - Harry Dickinson zaś pochodzi z Londynu. W wywiadzie kobieta nie ukrywała rozgoryczenia faktem, że twórcy filmu nie zaprosili jej do konsultacji nad nim - jak mówi, w przeciwnym razie zwróciłaby ich uwagę na ten niezwykle znaczący, jej zdaniem, szczegół. W dalszej części rozmowy Blair wyraziła żal z powodu tego, że sława jej brata de facto doprowadziła do jego śmierci i stwierdziła, że z perspektywy czasu, choć kibicowała jego karierze, wolałaby, aby został on, na przykład, nauczycielem sztuki.
Polecany artykuł: