Muzyka rockowa najczęściej spotyka się z polityką gdy krytykuje, ocenia, wytyka błędy i protestuje przeciwko niesprawiedliwości. Zdarzają się oczywiście przykłady gdy politycy starają się być „młodzieżowi” i „fajni”, więc sięgają po instrumenty i starają się pokazać, jak bardzo są wyluzowani i młodzi duchem. Z reguły jest to żenujące i wywołuje ciarki wstydu. Czasem jednak bywa w drugą stronę i muzycy przeskakują przez barykady, by dołączyć do polityków. Sprawdźmy jak im poszło.
Peter Garrett z Midnight Oil
Od 2004 roku poseł, w swojej karierze piastował już dwa razy urząd ministra. Za pierwszym razem było to ministerstwo środowiska, dziedzictwa i sztuki, a za drugim - szkolnictwa, małych dzieci i młodzieży. Związany z Australijską Partią Pracy, zajmuje się między innymi promocją ochrony środowiska.
Freddy Lim z Chthonic
Za dnia polityk, były szef tajwańskiego oddziału Amnesty International, związany z Partią Nowej Siły, obecnie niezależny. Wspiera małżeństwa jednopłciowe, legalizację marihuany, jest zwolennikiem zakazu kary śmierci. W nocy to wokalista symfoniczno black metalowej kapeli Chthonic, nazywajnej Black Sabbath Azji. Oprócz łączenia muzyki metalowej z wpływami lokalnej tradycji znani są z oszałamiającej oprawy scenicznej i ciekawych kostiumów. Zespół na koncie ma 8 płyt studyjnych.
Krist Novoselic z Nirvany
Tak jest! Ten sympatyczny wysoki brunet, którego pamiętamy z teledysków i koncertów ikony grunge’u jako takiego troszkę nieobecnego, lekko dziwacznego w swych ruchach gościa, podobnego do stracha na wróble. To szanujący się dojrzały pan, zaangażowany w powstanie JAMPAC (Joint Artists and Musicians Political Action Committee). Jest stałym felietonistą Seattle Weekly, gdzie pisze o muzyce i polityce oraz angażuje się w sprawy samorządowe.
Polecany artykuł: