Ostatni raz gdy grupa nagrywała w takim składzie miał miejsce w 2012 roku, a dosłownie tuż przed premierą „Reborn in Defiance” Seinfeld opuścił zespół, zastąpiony przez Scotta Robertsa. W czasie swojej nieobecności w Biohazard zajmował się między innymi próbą wejścia na rynek hip-hopu, jednak bez większego powodzenia.
Gdy grupa oficjalnie oświadczyła w 2022, że znów będzie występować w z oryginalnym wokalistą fani na całym świecie nie kryli entuzjazmu. Zresztą wystarczy spojrzeć na filmiki z występu grupy w Polsce, by zobaczyć jaki to jest ogień na scenie!
Jak się powiedziało „A”, to oczywiście padają pytania o „B”. Czy będzie nowa płyta? A może, tak jak choćby Godsmack czy Fates Warning ogłoszą, że będą już tylko koncertować z tym, co mają napisane? W końcu 9 płyt studyjnych to wystarczający dorobek, by zbudować świetną setlistę na koncerty.
- Bycie razem, zabawa i te wszystkie koncerty są wspaniałe – mówił Billy Graziadei w rozmowie z francuskim kanałem YouTube o nazwie Le Coin Metal – Znów mamy ten głód i pomysły zaczynają się rodzić na tych koncertach.
Jednym z czynników, który zdecydował o tym, że muzycy wrócili do dawnego składu była pandemia. W 2019 roku Danny Schuler zdecydował się zadzwonić do Evana Seinfelda, z którym tak naprawdę nie miał rozmawiał od odejścia wokalisty ze składu.
- Mówiłem do żony: „może powinienem do niego zadzwonić, wiesz zakopać topór wojenny” – wspominał w rozmowie z Drum Talk TV przytaczanej przez Blabbermouth – Dokoła był COVID, ludzie umierali, kogo obchodzą stare rzeczy, które nas wkurzały. Żona powiedziała mi: „Nie bądź dupkiem, zadzwoń do niego”.
Tak też się stało i dziś możemy cieszyć się z powrotu kapeli do najmocniejszego składu i obietnicy nowych kawałków. Kiedy będą nagrane? Z pewnością nie w tym roku, bo grupa jest dalej w trasie po USA. Kolejny rok może jednak przynieść już pierwsze riffy nadchodzącego fonograficznego powrotu legendy hard core.