
Poznaj maskotki kapel metalowych!
Często towarzyszą kapeli na scenie, pokazują się w teledyskach i na okładkach. Skąd się wzięły i kim są?
Disturbed - The Guy
Czarna twarz, świecące czerwonym światłem oczy, szeroki uśmiech pełen ostrych zębów, kaptur i zaciśnięta pięść. To najczęściej spotykane przedstawienie The Guy'a (Kolesia, Ziomka, Gościa - zależnie od tego jakiego slangu użyjemy), który jest głównym bohaterem buntowniczych kawałków Disturbed. Ucieleśnia niezgodę na zło świata i słuszny gniew zbuntowanych ludzi dobrej woli.
Overkil – Chaly
Latająca rogata czaszka ze skrzydłami nietoperza jest znakiem rozpoznawczym thrash-metalowej kapeli Overkill. Towarzyszy im od czasów płyty "Under the influence" z 1988 roku.
Sodom – Knarrenheiz
Brutalny tak samo jak muzyka kapeli, okrutny i nie do powstrzymania. Żołnierz pojawiający się na okładkach niemieckich speed-thrasherów z Sodom
Motörhead - Snaggletooth
Całkiem twarzowy jegomość z gigantycznymi kłami jest symbolem Motörhead już od pierwszej płyty. Pojawia się na okładkach, a w czasach płyty "Iron Fist" Lemmy, Phil i Eddie mieli nawet specjalne hełmy-maski z jego wizerunkiem. Snaggletooth jest ucieleśnieniem szybkiego i imprezowego stylu życia lidera kapeli. Nie przepuści okazji do wciągnięcia kreski, wypicia drinka i podrywu!
Dio – Murray
Upiornie wyglądająca postać pojawia się już na płycie "Holy Diver" i będzie regularnie wracać na okładki DIO. Czy jest diabłem? Niekoniecznie. Według prowadzonych przez zaangażowanych fanów stron jest potomkiem pradawnego plemienia zamieszkującego Ziemię, ostatnim ze swojego rodzaju, który przespał całe epoki. Na "Holy Diver" wrzuca związanego łańcuchem księdza w odmęty. Czy jest zatem zły? Znów - niekoniecznie. W czasach ujawniania kolejnych nadużyć Kościoła zarówno w Wielkiej Brytanii jak i na całym świecie może okazać się, że to właśnie Murray jest po stronie dobra, pozbywając się przedstawiciela aparatu religijnej opresji.
Megadeth - Vic Rattlehead
Trzeba przyznać, że opracowując tę maskotkę Dave Mustaine się napracował. Jak tłumaczył w jednym z wywiadów, postać szkieletora jest najlepiej opisana w piosence "Skull beneath the skin". Imię Vic pochodzi tu od słowa "victim", czyli ofiara. Nazwisko, a raczej przydomek Rattlehead to z kolei nawiązanie do matki lidera zespołu, która wielokrotnie powtarzała mu, że od machania głową coś mu się w szyi poluzuje. Wreszcie klamry na szczękach, metalowe zasłony uszu i oczu to nawiązanie do słynnych trzech małpek, które nie widzą, nie słyszą i nie mówią o tym co złe. Skrzyżowane kości w tle nawiązują do krzyży i innych symboli religijnych by pokazać jak zinstytucjonalizowane kulty walczą między sobą.
Iron Maiden – Eddie
Zdecydowanie najsłynniejsza z metalowych maskotek, od samego początku z Iron Maiden na scenie i na okładkach. Trudno wyobrazić sobie dzisiaj koncert tej kapeli bez wejścia Eddiego na scenę. Tak naprawdę wziął się z tego, że na samym początku kariery zespół miał wokalistę, który lubił się malować, zakładać maski, nawiązywał między innymi do KISS i chciał szokować publiczność. Nazywał się Dennis Wilcock i grał w zespole w latach 1976-78. Gdy jego drogi rozeszły się ze składem, muzycy chcieli by coś równie ciekawego na scenie pozostało, więc zaczęli używać maski, którą nazwali "Ed the head" - Ed Głowa. Z czasem stał się kompletną postacią, która można powiedzieć na stałe weszła do składu.
Riot – Foczka
Człowiek z głową małej foki pojawia się na okładkach zespołu Riot i od zawsze wzbudzał zainteresowanie. Ponoć odpowiadała za niego artystka związana z jednym z producentów pierwszej płyty. Mała foczka na tle eksplozji miała pokazywać zemstę takich zwierząt na ludziach za okrucieństwo wobec nich.
Helloween – Dyniowce
Zabawne wydrążone a'la Jack'O'Lantern z amerykańskiego święta Halloween dyńki to znak rozpoznawczy niemieckich gigantów melodyjnego metalu. Na każdej okładce dyńki lądują w różnych tarapatach, praktycznie każda piosenka ma swoją osobną maskotkę w postaci takiego cudaka.
Black Sabbath – Henry
Upadły anioł ma dwie biografie. Geezer Butler, basista zespołu, swego czasu wspominał, że stworzył go grafik imieniem Terry. Innym razem wspominał, że postać muzycy "pożyczyli" sobie z plakatu jakiegoś festiwalu z lat 70-tych.